Dziennik Zachodni nr 52 – 23.XII.2004

„Świętowanie do uzgodnienia”

DZ: Czym wytłumaczyć wyższość świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy, choć – jak wiemy – to Wielkanoc jest tym największym i najważniejszym świętem w roku liturgicznym?
OJCIEC EMIL PACŁAWSKI: Może wynika to stąd, że Boże Narodzenie jest świętem prostszym do pojęcia, łatwiej je rodzinom przeżywać wraz z dziećmi. Nietrudno bowiem wytłumaczyć maluchom narodziny, przyjście na świat małego Jezusa. Maleństwo w żłobie jest dla każdego dziecka czymś zrozumiałym. Zrozumiała jest też radość z narodzin nowego człowieka. Ta radość czyni te święta – mimo śniegu i mrozu – ciepłymi, a wydarzenie, które jest ich centrum, daje poczucie bezpieczeństwa, tak bardzo nam potrzebnego. Oczywiście, my, dorośli, nie możemy się skupiać tylko na tym małym, nowo narodzonym Dziecięciu. Dla nas powinno to być przypomnienie prawdy wiary, którą wyznajemy podczas każdej mszy świętej. Powinno to być przypomnienie o tym, że w Bogu wszystko jest możliwe. I z takimi treściami płynącymi z naszej wiary winniśmy zasiadać do wigilijnego stołu. I tym różnić się od ludzi, którzy przy tym stole spotykają się tylko dla tradycji.
DZ: Które święta dla ojca miały kiedyś większe znaczenie?
0.E.P.: Oczywiście, Boże Narodzenie z tym intrygującym pojawianiem się prezentów pod choinką, które w swojej dziecięcej naiwności i ufności odbierałem jako nagrodę za moje posłuszeństwo wobec rodziców i dobre zachowanie. Później, kiedy już wiedziałem, jak to z tym Dzieciątkiem jest, prezenty uznawałem jako gest wzajemnej dobroci, podobnej do tej, którą obdarza nas mały Jezus.
DZ: Jesteśmy jedynym krajem, gdzie kolacji wigilijnej towarzyszy łamanie się opłatkiem…
O.E.P.: Tak, rzeczywiście. Wielu parafian już na początku adwentu prosi o opłatki do przesłania krewnym w Niemczech, bo tam tego nie ma. Połamać się można oczywiście również chlebem. Bo opłatek jest właśnie jego symbolem. Dzielenie się opłatkiem to symbol dzielenia się dobrym słowem, życzliwością. Nie bez powodu opłatek wigilijny ma ten sam kolor i smak, co hostia, by podkreślić, że jest to ten sam chleb, w którym mieszka Bóg. Łamanie się nim jest znakiem braterstwa i przynależności do wspólnoty ty chrześcijańskiej.
DZ: Wiele krajów nie uznaje 26 grudnia za święto, traktując jako normalny dzień pracy. Czy Kościół nie widzi w tym nic złego?
O.E.P.: Świętowanie 26 grudnia wynika z ustaleń episkopatu z rządem (podobnie jest zresztą z drugim dniem świąt wielkanocnych). Prawdą jest jednak to, że uczestniczenie we mszy świętej w dniu św. Szczepana nie jest obowiązkowe (o ile nie wypada w niedzielę), więc i czynienie go dniem wolnym od pracy nie jest konieczne. Jednak my, Polacy, lubimy świętować i chętnie sobie świąt dodajemy, stąd w naszej tradycji święta Bożego Narodzenia trwają dwa dni. Ale centrum uroczystości zamyka się w tym jednym dniu, 25 grudnia.
Warto przy okazji powiedzieć, że w tym roku nie będziemy wspominać św. Szczepana. Wyparła go uroczystość ku czci Świętej Rodziny, którą zawsze obchodzimy w pierwszą niedzielę po Bożym Narodzeniu. W tym roku wypada właśnie 26 grudnia. Zaś w przyszłym – wyjątkowo – przypadnie w piątek, ponieważ pierwsza niedziela po Bożym Narodzeniu to l stycznia, zatem zupełnie inna uroczystość.

Rozmawiała JOLANTA PIEROŃCZYK

Informacje

Polecamy

Kontakt

Masz pytania?

franciszkanie(małpa)tychyofm.pl

Adres:

Tychy,

ul. Paprocańska 90

Zadzwoń do nas!

(32) 217-84-29