22 marca 1946 roku zmarł biskup Münster, błogosławiony Clemens August von Galen nazwany już w czasie wojny przez „New York Times” „najbardziej nieustępliwym przeciwnikiem nazizmu”. Jego życie i świadectwo pozostają jednym z najbardziej wyrazistych przykładów chrześcijańskiego oporu wobec totalitaryzmu, ale także przestrogą wobec przemocy i bezprawia niezależnie od tego, kto się go dopuszcza.
22 marca 1946 roku zmarł biskup Münster, błogosławiony Clemens August von Galen nazwany już w czasie wojny przez „New York Times” „najbardziej nieustępliwym przeciwnikiem nazizmu”. Jego życie i świadectwo pozostają jednym z najbardziej wyrazistych przykładów chrześcijańskiego oporu wobec totalitaryzmu, ale także przestrogą wobec przemocy i bezprawia niezależnie od tego, kto się go dopuszcza.
Demaskował zbrodnie reżimu hitlerowskiego, potępiał kult rasy i siły
„Na Münster zrzucono bomby burzące i zapalające… trafiły w katedrę i zniszczyły rezydencję naszego biskupa… widziałem go pod otwartym niebem, pośród dymiących ruin… trzymał się jedynej ściany, która pozostała stojąca… cudem żywy”.
Ten dramatyczny opis alianckiego bombardowania Münster z 1943 roku, zachowany w aktach procesu beatyfikacyjnego, odsłania nie tylko skalę zniszczenia, ale także duchową postawę pasterza, który pozostał ze swoim ludem pośród ruin. To właśnie w tym mieście biło serce „innych Niemiec”: Niemiec sprzeciwu wobec Hitlera, Niemiec sumienia.
To stąd bp von Galen podnosił głos przeciwko nazistowskiemu bezprawiu. W swoich słynnych kazaniach demaskował zbrodnie reżimu, potępiał kult rasy i siły, a przede wszystkim ujawnił i napiętnował program eutanazji T4, czyli systematyczną eliminację „życia niewartego życia”. Nie bał się mówić jasno: nie chce mieć „wspólnoty narodowej z tymi, którzy depczą godność ludzką”.
„Lew z Münster”, wpierany przez papieża
Jego odwaga odbiła się szerokim echem także poza Niemcami. Kazania von Galena były kolportowane potajemnie, a nawet zrzucane nad Berlinem przez alianckie lotnictwo. Sam Hitler rozwścieczony jego postawą zapowiadał, że „rozliczy się z nim co do ostatniego feniga”.
W obronie prześladowanych, także Żydów, biskup Münster nie był osamotniony. W jego działaniach wyraźnie widoczne jest wsparcie papieża Piusa XII. Zachowana korespondencja między nimi ukazuje głęboką jedność intencji: sprzeciw wobec ideologii, która niszczy fundamenty prawa naturalnego i godności osoby ludzkiej.
Głos przeciw „moralnemu bombardowaniu”
Jednak świadectwo von Galena nie ograniczało się do sprzeciwu wobec nazizmu. Kiedy Münster zostało niemal doszczętnie zniszczone podczas 49 bombardowań w 1943 roku biskup nie zawahał się podnieść głosu także wobec zwycięzców.
Widział cierpienie ludności cywilnej, śmierć niewinnych, zniszczenie świątyń. Nie rozumiał, dlaczego, jak sam pisał, „świadomie niszczono katedrę i kościoły”. W jego ocenie tzw. moral bombing, czyli strategia „łamania morale” poprzez terror powietrzny, uderzała w podstawowe zasady prawa i sprawiedliwości.
Sprzeciw wobec bezprawia po wojnie
Po zakończeniu działań wojennych von Galen nie milczał. Już 1 lipca 1945 roku, podczas dorocznej pielgrzymki do Telgte, otwarcie zaprotestował przeciw nadużyciom wojsk okupacyjnych: przemocy wobec ludności cywilnej, grabieżom, gwałtom. Wezwany do złożenia wyjaśnień przez dowództwo wojskowe, odpowiedział bez wahania: „Jeśli nie będziecie wypełniać swoich obowiązków, będę działał tak, jak działałem wobec niesprawiedliwości narodowego socjalizmu”.
Jego listy do Piusa XII z 1945 roku ukazują głęboką troskę o prawdę i sprawiedliwość. Sprzeciwiał się przypisywaniu całemu narodowi niemieckiemu zbiorowej winy, ostrzegał przed spiralą niesprawiedliwości i przemocy, która rodzi nowe konflikty.
„Jeśli nie będzie prawa…”
Ostatnie słowa jego nauczania brzmią dziś szczególnie aktualnie. W kazaniu wygłoszonym 6 stycznia 1946 roku, wśród ruin maryjnego sanktuarium w Telgte, powiedział: „Jeśli między narodami nie będzie szanowane prawo, nigdy nie nadejdą pokój i zgoda”. To zdanie jest kluczem do zrozumienia jego życia. Von Galen nie był jedynie przeciwnikiem jednego systemu. Był świadkiem uniwersalnej prawdy: że pokój nie rodzi się z siły, ale z prawa; nie z przemocy, ale ze sprawiedliwości.
W świecie naznaczonym wojnami i napięciami jego głos pozostaje proroczy. Przypomina, że bez fundamentu prawa zakorzenionego w godności osoby ludzkiej, każde zwycięstwo może stać się początkiem nowej niesprawiedliwości.
