800 tysięcy osób na papieskiej Mszy świętej na paryskim Place de la Concorde to znak wykraczający poza granice Kościoła katolickiego – ocenia bp Pierre Antoine Bozo, rzecznik Konferencji Episkopatu Francji. Jego zdaniem Francuzi są dziś zaniepokojeni i coraz częściej dostrzegają, że społeczeństwo konsumpcyjne nie daje szczęścia. „Szukają więc prawdopodobnie, w tym momencie życia, głębszego sensu, czegoś, na czym mogliby oprzeć swoje istnienie” – mówi Vatican News francuski hierarcha.
Po zakończeniu podróży apostolskiej Leona XIV do Francji arcybiskup Marsylii i przewodniczący Konferencji Episkopatu Francji podkreśla, że Papież był bardzo poruszony zarówno zapałem młodych, ich entuzjazmem, jak i nadzieją, którą niosą i którą przekazywali.
Jean-Charles Putzolu – korespondent w Paryżu
Kard. Jean-Marc Aveline, arcybiskup Marsylii i przewodniczący Konferencji Episkopatu Francji w wywiadzie dla Vatican News podsumowuje wizytę Następcy Piotra. Mówi, że biskupi francuscy muszą zadbać o ziarna, jakie zasiał Następca Piotra podcza sswojej wizyty.
Wasza Eminencjo, jakie wrażenia pozostawiły w Księdzu Kardynale cztery dni wizyty Leona XIV w Paryżu, Lourdes i Metz?
To spotkanie odbyło się w sprzyjającym momencie –człowiek niosący przesłanie i odpowiedzialność za cały Kościół spotkał się z ludem francuskim, katolickim, chrześcijańskim lub niewierzącym, który był obecny i na coś czekał.
Słowa Leona XIV były oczekiwane, ale bardziej niż samo słowo odczuliśmy spotkanie z konkretną osobą. Myślę, że dla Francuzów, którzy przybyli na spotkania, a także dla tych, którzy śledzili tę wizytę w telewizji, Papież zwracał się do nich jak do konkretnych osób – z wielkim szacunkiem, a jednocześnie z ogromną autentycznością.
Przed tą podróżą apostolską, podczas konferencji prasowej, mówił Ksiądz Kardynał, że Francja wzbudzała ciekawość Leona XIV. Czy nadal tak jest?
W przyszłym tygodniu muszę udać się do Rzymu, gdzie pozostanę przez osiem dni. Będę miał okazję zadać mu to pytanie. Myślę jednak, że Papież został poruszony tym zapałem. W samolocie jeden z dziennikarzy zadał mu pytanie dotyczące Niemiec, a jego odpowiedź brzmiała: „Spójrzcie na to, co wydarzyło się we Francji”. O Francji mówiono rzeczy, które prawdopodobnie można powiedzieć również dziś o Niemczech. Papież był bardzo poruszony zarówno zapałem młodych, ich entuzjazmem, jak i nadzieją, której są nosicielami i którą przekazali innym.
To właśnie tutaj dokonuje się spotkanie. Papież coś przekazuje, ale również młodzi i obecne tłumy przekazują coś jemu. Myślę więc, że niezależnie od tego, czy Francja go ciekawi, czy nie, Papież został przez to głęboko poruszony. A to dotyka także nas, ponieważ przypomina nam o naszej odpowiedzialności tutaj, we Francji.
Choć się tego spodziewaliśmy, w Lourdes papież był bardzo poruszony bliskością wobec osób znajdujących się w trudnej sytuacji, niezależnie od charakteru ich trudności. Odniosłem wrażenie, że naprawdę głęboko nim to wstrząsnęło.
Dwa pytania dotyczące Lourdes. Pierwsze dotyczy spotkania z ofiarami wykorzystywania seksualnego. Odnieśliśmy wrażenie, że osoby te były głęboko poruszone tym spotkaniem, kiedy później wypowiadały się przed prasą.
Tak, ale nie jest to zaskakujące. Zachowując właściwe proporcje, dobrze widzimy – i sam miałem okazję tego doświadczyć – że kiedy biskup przyjmuje jakąś osobę, kiedy warunki są sprzyjające i można po prostu długo jej słuchać, spotykać się z nią wielokrotnie, pytać, jak się czuje, obserwować, jak rozwija się sytuacja, można dostrzec, że proces uzdrawiania już się rozpoczął. O ile takie spotkanie odbywa się z papieżem, ma ono jeszcze większy wpływ i znaczenie. W słowach, które ofiary wypowiedziały później przed prasą, wyraźnie widać, że w przypadku tej rany najważniejszym lekarstwem jest uważne i pokorne słuchanie.
Kwestia końca życia była kolejnym tematem poruszanym w Lourdes, podobnie jak przy innych okazjach. Czy to krótkie zdanie Leona XIV: „to, co jest legalne, niekoniecznie jest moralne”, nie przypomina stanowczości, z jaką Kościół broni poszanowania i godności życia?
Tak, ale nie chodziło tylko o samo zdanie, lecz także o ton, bardzo zdecydowany ton, który oznaczał, że w pewnym momencie trzeba wołać, kiedy wołanie innych nie jest słyszane. Trzeba podnieść głos, kiedy nie słucha się tego, co mówią pracownicy służby zdrowia i inne osoby. Zresztą właśnie tego domaga się od nas Chrystus.
Rozmawialiśmy o tym z Papieżem; mówiłem o tym również premierowi i prezydentowi Republiki. Najbardziej bolesne jest dla mnie to, że po przyjęciu ustawy dotyczącej pomocy w umieraniu (przyp. red.) osoby znajdujące się w najtrudniejszej sytuacji ekonomicznej mogą być tymi, którym łatwo będzie zasugerować, że w gruncie rzeczy są raczej ciężarem i że lepiej byłoby, gdyby odeszły. Przeszlibyśmy od prawa do śmierci do obowiązku szybkiego odejścia, aby nie być ciężarem.
To bardzo poważna sprawa. Dlatego trzeba podnieść głos.
Ta podróż rozpoczęła się w piątkowy wieczór od czuwania z młodymi w wieku od 17 do 35 lat na Stade de France i zakończyła się apelem skierowanym do młodych. Leon XIV wzywa ich, aby zaangażowali się na rzecz Francji, Europy i świata, w chwili, gdy – jak mówi – Europa znajduje się w przełomowym momencie swojej historii.
W Metz podkreślił nawet znaczenie zaangażowania politycznego. Dobrze to widzimy, gdy ponownie przyjrzymy się historii budowania instytucji europejskich, które znamy dzisiaj: potrzebni byli ludzie pełni nadziei i wiary. Większość ojców Europy była chrześcijanami i to właśnie z wiary w Zmartwychwstanie czerpali przekonanie, że pojednanie jest możliwe. Trzeba było przejść od intuicji do instytucji.
Dlatego potrzebujemy mężczyzn i kobiet zaangażowanych w politykę. Apel Papieża ma zatem ogromne znaczenie, tym bardziej że patrząc na dzisiejszy świat, dobrze widzimy, jak ta zdolność, ta siła polityczna, którą mężczyźni i kobiety posiadali pod koniec II wojny światowej, po trzech wojnach, które zniszczyły wszystko, może być dziś potrzebna w wielu innych miejscach świata.
Europa musi jednak na nowo odnaleźć tę siłę. Trzeba ponownie przyjrzeć się instytucjom w świetle intuicji, które doprowadziły do ich powstania. Trzeba także cofnąć się jeszcze dalej, przed moment powstania tych instytucji, jak wyjaśnił papież w swoim przemówieniu: powrócić do tego, co leży u początków Europy, do wszystkich tych syntez kulturowych, do całej tej woli jedności, pomimo wszystkich wojen i wszystkich rozdarć. Dziś Europa ma ogromną odpowiedzialność wobec świata.
Czy Ksiądz Kardynał, wraz ze swoimi współbraćmi kardynałami, biskupami, kapłanami, osobami konsekrowanymi, świeckimi i wiernymi, nie wyruszyliście ponownie jako misjonarze wieczorem 28 września?
Tak, myślę, że Francja tego potrzebowała. Również Kościół we Francji otrzymał wiele w tych dniach. Zostało zasianych wiele nasion. Do nas należy teraz dobrze się zastanowić, jak odpowiednio je podlewać.
Biskup często jest ogrodnikiem. Musi pójść i podlać wszystkie nasiona, także te, które spadły w miejscach, w których nie spodziewał się, że mogą się znaleźć. To właśnie musimy teraz zrobić.
