W nadziei i harmonii — tak, według uczestników pierwszego formalnego dialogu chrześcijan i konfucjanistów, powinny żyć osoby i wspólnoty we współczesnych społeczeństwach. Spotkanie odbyło się na Katolickim Uniwersytecie Sogang w Seulu i zakończyło podpisaniem wspólnej deklaracji, w której przedstawiciele obu tradycji wyrazili gotowość do pogłębiania przyjaźni i współpracy.
Tysiące młodych ludzi przybyło do Santa Maria degli Angeli (Najświętsza Maria Panna od Aniołów), dzielnicy Asyżu, gdzie znajduje się słynna bazylika pod tym wezwaniem. Uczestniczą w międzynarodowym mitingu młodzieży franciszkańskiej „GO! Franciscan Youth Meeting” (Idź! Spotkanie Młodzieży Franciszkańskiej), który zakończy się 6 sierpnia spotkaniem z Papieżem.
Marina Tomarro, Piotr Kowalczuk
Wśród uczestników jest grupa z Franciszkańskiego Duszpasterstwa Młodzieży Toskanii. Wyruszyli z sanktuarium della Verna przemierzając ponad 100 kilometrów. „Marsz Franciszkański jest wieloletnią tradycją – wyjaśnia o. Gianfranco Rollo, towarzyszący młodzieży. – W tym roku jest to jednak wydarzenie szczególne, ponieważ zbiega się z 800. rocznicą śmierci św. Franciszka, a młodzież spotka również Papieża Leona”.
Każdy przystanek to dar, którym można się dzielić
Młodzi pielgrzymi wyruszając z La Verna, zatrzymali się po drodze do Asyżu w kilku miejscowościach, m.in. w Passignano sul Trasimeno. „Tam spędziliśmy intensywne popołudnie pokutne z młodzieżą. – opowiada o . Rollo. – Wśród młodych są również tacy, którzy nie wierzą lub nie przyjęli sakramentów, więc możliwość interakcji z nimi, rozmowy i wzajemnego słuchania była bardzo ważna”.
Teraz uczestniczą we Franciszkańskim Spotkaniu Młodzieży „GO!”, gdzie spotykają się ze swoimi rówieśnikami z całej Europy. „Myślę, że to naprawdę piękny moment; naprawdę czuję się jak na początku ŚDM!” – powiedział o. Rollo.
Spotkanie z Leonem XIV
Młodzi ludzie czekają na Papieża z entuzjazmem i z niecierpliwością oczekują spotkania z Papieżem Leonem XIV. „Nie mogę się doczekać, aby usłyszeć jego słowa – mówi watykańskim mediom Francesca Ticciati, młoda kobieta z Pizy. – Jestem pewna, że to, co nam powie, będzie czymś cennym, czymś, co zaniesiemy w nasze codzienne życie, a także naszym przyjaciołom, którzy nie mogli przyjechać”.
Francesca wolontariuszka
Francesca jest wolontariuszką, wspomagającą tych, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. „To mój czwarty Marsz – mówi. – W tym roku chciałam przeżyć go inaczej, odzyskać to, co otrzymałam. Dostarczaliśmy jedzenie i wodę, jeśli tego potrzebowali i pomagaliśmy, jeśli mieli jakieś problemy, na przykład pęcherze na stopach. Podchodziliśmy do innych z troską i uwagą”. Francesca mówi, że dzielenie się trudami, bólem, ale także radościami i nadziejami z tymi, których nie znało się do wczoraj, to coś, co zostaje i otwiera na innych w sposób, który przedtem wydawał się niemożliwy. „Być może to jest sekret, który sprawia, że co roku wracam na Marsz Franciszkański” – mówi Francesca.
