W cieniu doniesień z frontu w ciągu czterech lat wojny na Ukrainie trwa cicha i systematyczna pomoc sióstr zakonnych, które od pierwszych dni konfliktu są blisko najbardziej potrzebujących i z nimi pozostają.
Chwała objawi się dopiero przed Obliczem Boga. W każdym z nas jest ona wyciśnięta, jednak może zostac przysypana warstwami ciemności, które trzeba usunąć. Obecna przeciętność i rozpacz z powodu uporczywych porażek nie muszą być ostateczne; Boży plan wobec nas jest nieskończenie piękny – mówił bp Erik Varden w siódmej nauce rekolekcji wielkopostnych, głoszonych dla Papieża i Kurii Rzymskiej.
Kiedy Jezus wyjaśnił, co znaczy trwać przy Nim i wejść do Królestwa, ku któremu wskazywał, „wielu spośród Jego uczniów wycofało się i już z Nim nie chodziło”. Nie chcieli przyjąć Jego nauki o realizmie sakramentalnym, nierozerwalności małżeństwa i konieczności Krzyża.
Gdy Chrystus został ukrzyżowany na Kalwarii, synodos, które sześć dni wcześniej szło z Nim, przestało istnieć. Zostało tylko dwoje uczniów: Jego Matka i Jan, Umiłowany Uczeń. Jan daje surowe świadectwo kenozie Jezusa. Rozgrywa się ona na dwóch poziomach: boskiej, współczującej miłości zmiażdżonej w tłoczni Krzyża oraz zdrady ludzkiej wierności. A jednak Jan podkreśla, że ta scena opuszczenia objawia chwałę Chrystusa.
„Uwielbienie – mówi Bernard – dokonuje się w obliczu Boga”, gdy po zakończeniu naszej ziemskiej wędrówki ujrzymy wreszcie to, czego w tym życiu niezłomnie się spodziewaliśmy, pokładając ufność w imieniu Jezusa. „Spes in nomine, res in facie est”. Tę zwięzłą formułę trudno oddać inaczej niż opisowo: „Nasza nadzieja jest w imieniu Pana; rzeczywistość, której oczekujemy, zostanie objawiona twarzą w twarz”.
A jednak „ukryta chwała” jest dostrzegalna już teraz. Augustyn lubił mówić, że nosimy w sobie obraz chwały w „niejasnej formie”. Gdy przejdziemy przez to życie, forma ta stanie się wyraźna i „świetlista”. Będzie zdolna stanąć przed Bogiem. Wszelkie zniekształcenia spowodowane źle używaną wolnością zostaną wówczas naprawione, tak że forma ukaże się w zamierzonej przez Boga piękności – jako „forma formosa”.
Augustyn, zarazem tak głęboko ludzki i przenikliwie jasny, podkreśla, że chwała obrazu nigdy nie może zostać utracona; jest wyciśnięta w naszym bycie. Może jednak zostać przysypana narastającymi warstwami ciemności, które trzeba usunąć.
Kościół przypomina kobietom i mężczyznom o chwale, która potajemnie w nich żyje. Ukazuje nam, że obecna przeciętność i rozpacz – nie mniej moja rozpacz z powodu uporczywych porażek – nie muszą być ostateczne; że Boży plan wobec nas jest nieskończenie piękny; i że Bóg przez Mistyczne Ciało Chrystusa udzieli nam łaski i siły, jeśli tylko o nie poprosimy.
Kościół objawia blask „ukrytej chwały” w swoich świętych. Są oni dowodem, że nawet choroba i poniżenie mogą stać się narzędziami Opatrzności w realizacji chwalebnego zamysłu, udzielając siły słabym i czyniąc ich promiennymi. Kościół przekazuje „ukrytą chwałę” w sakramentach. Każdy katolik wie, jakie światło może rozbłysnąć w konfesjonale, podczas namaszczenia, przy święceniach czy w czasie ślubu. Najwspanialsza, a zarazem pod pewnym względem najbardziej zasłonięta, jest chwała Najświętszej Eucharystii. Który kapłan, po odprawieniu Mszy, nie odczuł tego, o czym pewien wielki muzyk powiedział o instrumencie stającym się jasnym przekazem piękna, uzdrowienia i prawdy: „śmierć naprawdę nie byłaby tragedią, ponieważ to, co najlepsze w centrum ludzkiego życia, zostało zobaczone i przeżyte” – z sercem rozpalonym cudownym zachwytem chwały?
