Wicepremier Radosław Sikorski 5 sierpnia 2026 roku spotkał się z przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskupem metropolitą gdańskim Tadeuszem Wojdą SAC. Rozmowy dotyczyły rozpoczęcia przygotowań do pierwszej pielgrzymki papieża Leona XIV do Polski.
Tysiące młodych ludzi przybyło do Santa Maria degli Angeli (Najświętsza Maria Panna od Aniołów), dzielnicy Asyżu, gdzie znajduje się słynna bazylika pod tym wezwaniem. Uczestniczą w międzynarodowym mitingu młodzieży franciszkańskiej „GO! Franciscan Youth Meeting” (Idź! Spotkanie Młodzieży Franciszkańskiej), który zakończy się 6 sierpnia spotkaniem z Papieżem.
Marina Tomarro, Piotr Kowalczuk
Wśród uczestników jest grupa z Franciszkańskiego Duszpasterstwa Młodzieży Toskanii. Wyruszyli z sanktuarium della Verna przemierzając ponad 100 kilometrów. „Marsz Franciszkański jest wieloletnią tradycją – wyjaśnia o. Gianfranco Rollo, towarzyszący młodzieży. – W tym roku jest to jednak wydarzenie szczególne, ponieważ zbiega się z 800. rocznicą śmierci św. Franciszka, a młodzież spotka również Papieża Leona”.
Każdy przystanek to dar, którym można się dzielić
Młodzi pielgrzymi wyruszając z La Verna, zatrzymali się po drodze do Asyżu w kilku miejscowościach, m.in. w Passignano sul Trasimeno. „Tam spędziliśmy intensywne popołudnie pokutne z młodzieżą. – opowiada o . Rollo. – Wśród młodych są również tacy, którzy nie wierzą lub nie przyjęli sakramentów, więc możliwość interakcji z nimi, rozmowy i wzajemnego słuchania była bardzo ważna”.
Teraz uczestniczą we Franciszkańskim Spotkaniu Młodzieży „GO!”, gdzie spotykają się ze swoimi rówieśnikami z całej Europy. „Myślę, że to naprawdę piękny moment; naprawdę czuję się jak na początku ŚDM!” – powiedział o. Rollo.
Spotkanie z Leonem XIV
Młodzi ludzie czekają na Papieża z entuzjazmem i z niecierpliwością oczekują spotkania z Papieżem Leonem XIV. „Nie mogę się doczekać, aby usłyszeć jego słowa – mówi watykańskim mediom Francesca Ticciati, młoda kobieta z Pizy. – Jestem pewna, że to, co nam powie, będzie czymś cennym, czymś, co zaniesiemy w nasze codzienne życie, a także naszym przyjaciołom, którzy nie mogli przyjechać”.
Francesca wolontariuszka
Francesca jest wolontariuszką, wspomagającą tych, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. „To mój czwarty Marsz – mówi. – W tym roku chciałam przeżyć go inaczej, odzyskać to, co otrzymałam. Dostarczaliśmy jedzenie i wodę, jeśli tego potrzebowali i pomagaliśmy, jeśli mieli jakieś problemy, na przykład pęcherze na stopach. Podchodziliśmy do innych z troską i uwagą”. Francesca mówi, że dzielenie się trudami, bólem, ale także radościami i nadziejami z tymi, których nie znało się do wczoraj, to coś, co zostaje i otwiera na innych w sposób, który przedtem wydawał się niemożliwy. „Być może to jest sekret, który sprawia, że co roku wracam na Marsz Franciszkański” – mówi Francesca.
