Chrześcijanie z syryjskiej prowincji Idlib, przyjęli z wielką radością nuncjusza apostolskiego abp. Luigiego Roberto Conę. Podczas trzydniowej wizyty wysłannik papieski spotkał się z mieszkańcami, młodzieżą i przedstawicielami władz, wysłuchując świadectw o wojnie, prześladowaniach i trzęsieniu ziemi. Zachęcał wiernych, by swoją nadzieję opierali na Chrystusie i wspólnie odbudowywali przyszłość swoich wspólnot.
Chrześcijanie z syryjskiej prowincji Idlib, przyjęli z wielką radością nuncjusza apostolskiego abp. Luigiego Roberto Conę. Podczas trzydniowej wizyty wysłannik papieski spotkał się z mieszkańcami, młodzieżą i przedstawicielami władz, wysłuchując świadectw o wojnie, prześladowaniach i trzęsieniu ziemi. Zachęcał wiernych, by swoją nadzieję opierali na Chrystusie i wspólnie odbudowywali przyszłość swoich wspólnot.
Antonella Palermo, ks. Łukasz Bankowski - Watykan
Radość ze spotkania z przedstawicielem Ojca Świętego
Abp Luigi Roberto Cona odwiedził chrześcijańskie miejscowości Yaqubie, Knaje i Ghassanieh w północno-zachodniej Syrii. Są to niewielkie wspólnoty należące do prowincji Idlib, która przez lata pozostawała bastionem tzw. Państwa Islamskiego. Mimo dramatycznych doświadczeń wojny i trzęsienia ziemi sprzed trzech lat miejscowi chrześcijanie nadal trwają na swojej ziemi dzięki obecności franciszkanów z Kustodii Ziemi Świętej, którzy podtrzymują życie duszpasterskie i niosą pomoc mieszkańcom.
Przybycie nuncjusza stało się prawdziwym świętem. Mieszkańcy powitali go tańcami, śpiewem i okrzykami radości. W geście entuzjazmu nieśli go nawet na ramionach przez część drogi. Dla wielu z nich obecność przedstawiciela Stolicy Apostolskiej była znakiem, że Kościół powszechny o nich pamięta. „To tak, jakby Papież był pośród nas” – mówili.
Symbol pokoju i współistnienia
W czasie wizyty nuncjusz spotkał się również z przedstawicielami władz syryjskich. Przed klasztorem franciszkanów uroczyście podniesiono flagi Syrii i Stolicy Apostolskiej. Abp Cona nazwał ten gest pięknym symbolem wielowiekowego pokojowego współistnienia chrześcijan i muzułmanów. Jak podkreślił, dwie powiewające obok siebie flagi przypominają dziś „dwie ręce wzniesione ku niebu” w modlitwie o pokój i pojednanie.
„Moje serce jest blisko waszych serc”
Podczas spotkań z mieszkańcami nuncjusz przede wszystkim słuchał. Dzieci przywitały go kwiatami, a wierni dzielili się swoimi lękami i pytaniami o przyszłość chrześcijan w Syrii.
Nawiązując do św. Jana XXIII, którego nazwał swoim wzorem, powiedział: „Jestem tutaj przede wszystkim po to, by złożyć moje serce blisko waszych serc”. Przypomniał, że bezpieczeństwo chrześcijan nie zależy przede wszystkim od sytuacji politycznej czy decyzji rządów, ale od wiary w Jezusa Chrystusa. Zachęcał wiernych, aby po czternastu latach wojny nadal ufali Bożej Opatrzności, która nie opuszcza człowieka nawet w najtrudniejszych chwilach.
Młodzi proszą o przyszłość
Jednym z najważniejszych tematów rozmów była dramatyczna sytuacja młodych ludzi. Mieszkańcy zwracali uwagę, że bez nowych możliwości pracy i rozwoju chrześcijańskie wioski mogą wkrótce całkowicie opustoszeć. Jeden z młodych ludzi zauważył, że w ciągu ostatnich pięciu, sześciu lat zawarto tam zaledwie dwa małżeństwa.
Przedstawiciele lokalnej społeczności apelowali o tworzenie miejsc pracy i organizowanie szkoleń zawodowych. W odpowiedzi nuncjusz zaproponował rozwój turystyki poprzez odnowienie tradycyjnych budynków i stworzenie rozproszonej bazy noclegowej, która mogłaby przyciągać pielgrzymów i turystów, dając mieszkańcom nowe źródła utrzymania.
Świadectwa wiary pośród cierpienia
Abp Cona wysłuchał również poruszających świadectw mieszkańców. Bassem Artin opowiedział o porwaniu przez islamskich fundamentalistów, dwutygodniowym uwięzieniu oraz torturach, których doświadczył. Wspominał, że w najtrudniejszych chwilach usłyszał w sercu słowa: „Nie bój się, Ja jestem z tobą”, które dały mu siłę, by nie wyrzec się wiary.
Równie dramatyczna była historia Salima Jalloufa. Wojna pozbawiła go zdrowia – po odniesionych obrażeniach amputowano mu nogę. Gdy rodzina odbudowała dom, został on całkowicie zniszczony podczas trzęsienia ziemi w 2023 roku. Mimo utraty niemal wszystkiego Salim nie zamierza opuszczać swojej ojczyzny i z nadzieją patrzy w przyszłość.
Odbudować domy i nadzieję
Proboszcz parafii w Knaje, o. Khoukaz Mesrob OFM, podkreślił, że franciszkanie prowadzą odbudowę szkół, domów i kościołów zniszczonych przez wojnę, trzęsienie ziemi oraz akty wandalizmu. Wielu powracających mieszkańców żyje w skrajnym ubóstwie, dlatego Kościół stara się zapewnić im nie tylko pomoc materialną, ale również możliwość rozpoczęcia nowego życia.
Jak podkreślił franciszkanin, mimo wszystkich doświadczeń miejscowi chrześcijanie nie tracą nadziei. Modlą się, aby ich cierpienie stało się świadectwem wiary i nadziei dla całego Kościoła oraz dla wierzących na całym świecie.
